Wydaje się, że konflikt wokół obecności mediów w Sejmie został rozwiązany. Przypomnijmy, że marszałek Marek Kuchciński próbował przeforsować niezgodne z art 61 ust. 2 Konstytucji ograniczenia w pracy mediów w Sejmie. Ponieważ uczynił to jedynie za pośrednictwem broszurki, która nie ma żadnej mocy prawnej pytaliśmy czy zostały w tej sprawie ogłoszone akty prawne.

Pierwsza odpowiedź, którą uzyskaliśmy bardzo nas zaskoczyła. Otóż Kancelaria Sejmu nie wiedziała czy takie akty istnieją i poinformowała, że potrzebuje dwóch miesięcy na to by to ustalić. Udało jej się to zrobić w tym tygodniu. W odpowiedzi przesłanej 11 stycznia poinformowano nas, że:

w związku z Pana wnioskiem z dni 15 grudnia 2016 r. o udostępnienie informacji publicznej uprzejmie informuję, że zasady obecności i reguły współpracy mediów z parlamentarzystami pozostają niezmienione. Kluczowymi przepisami w tej sprawie są: uchwała Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 30 lipca 1992 r. Regulamin Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej (M.P. z 2012 r. poz. 32 ze zm.) i Zarządzenie nr 1 Marszałka Sejmu z dnia 9 stycznia 2008 r. w sprawie wstępu do budynków pozostających w zarządzie Kancelarii Sejmu oraz wstępu i wjazdu na tereny pozostające w zarządzie Kancelarii Sejmu.”

Odpowiedź potwierdza, że nowe propozycje ujęte w „prawie broszurkowym” nie zostały ostatecznie przyjęte. W dalszym ciągu nie wiem jednak, czy tymczasowe wdrożenie ograniczeń miało podstawę prawną. Znany nam jest jedynie dokument wydany wyłącznie na okres 16 – 20 grudnia 2016 r. To zaledwie część obowiązywania faktycznych ograniczeń. Wydaje się zatem, że działanie marszałka pozbawione było podstaw prawnych.

Cieszymy się z deklaracji, że zasady nie ulegają zmianie ale musimy podkreślić, że i one nie są przestrzegane. Udowodnił to Adam Sawicki, pomysłodawca akcji I Ty też możesz dostać się do Sejmu któremu zabroniono niezgodnie z prawem wniesienia na teren Sejmu i galerii w sali posiedzeń sprzętu pozwalającego na rejestrowanie przebiegu obrad. W żadnym z podanych wyżej dokumentów taki zakaz nie istnieje, a jednak straż marszałkowska zabroniła mu wstępu na teren Sejmu z telefonem, którym chciał nagrywać posiedzenie.

Wygląda więc na to, że mimo obowiązywania starych zasad, nie są one przez marszałka, któremu podlega Straż, przestrzegane. Innymi słowy, prawo obywateli do rejestrowania przebiegu posiedzeń  Sejmu jest w dalszym ciągu naruszane.