Opinia publiczna żyje obecnie wydarzeniami, które rozgrywały się w Sejmie 16 grudnia 2016 r. Powoli zapominamy o ich przyczynach. Jedną z istotnych, były plany ograniczenia w pracy mediów na terenie Sejmu. Pisaliśmy o tym, że jak na razie opisane zostały jedynie w formie broszurki. Na pytanie o oficjalny dokument zawierający konkretne normy…Kancelaria odpisała, że „w dalszym ciągu trwa analiza dokumentacji pod kątem możliwości realizacji wniosku”. Nie przeszkadza to Marszałkowi realizowania zakazu wstępu dziennikarzom na podstawie przepustek jednorazowych i ograniczeń wstępu na salę plenarną.

W dniu 15 grudnia został skierowany do Kancelarii Sejmu wniosek o następującej treści:

„Proszę o udostępnienie kopii dokumentu urzędowego zmieniającego zasady funkcjonowania dziennikarzy na tereniu Sejmu RP o których mowa na stronie: http://sejm.gov.pl/Sejm8.nsf/komunikat.xsp?documentId=75C382A83FC44D16C1258089005E2582

Odpowiedź została przesłana ostatniego dnia dopuszczalnego terminu, a więc po 14 dniach i…wskazuje, że takich dokumentów nie ma bądź nie można ich odnaleźć. Kancelaria Sejmu odpowiedziała bowiem, że:

„w związku z Pana wnioskiem z dnia 15 grudnia 2016 r. o udostępnienie informacji publicznej uprzejmie wyjaśniam, że w dalszym ciągu trwa analiza dokumentacji pod kątem możliwości realizacji Pana wniosku. W związku z tym, na podstawie art. 13 ust. 2 ustawy z dnia 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej (Dz.U. z 2016 r. poz. 1764) informuje o przesunięciu terminu rozpatrzenia wniosku. Kancelaria Sejmu ustosunkuje się do niego najszybciej, jak to tylko będzie możliwe, nie później niż do dnia 15 lutego 2017 r.”

Tak, tak. 15 lutego 2017. Odpowiedź jest zgodna z prawem, bowiem, art 13 ust. 2 ustawy o dostępie do informacji publicznej pozwala na przedłużenie terminu odpowiedzi o 2 miesiące od dnia złożenia wniosku ale wobec tego należy zadać pytanie na jakiej podstawie prawnej Marszałek ogranicza wolność mediów pracujących w Sejmie?

Przypomnijmy, że sprawę dostępu obywateli – w tym dziennikarzy – do informacji o działalności Sejmu reguluje w pierwszym rzędzie art. 61 ust. 1 i ust. 2 Konstytucji. W ust. 4 tego przepisu, w zakresie procedury dostępu Konstytucja odsyła do Regulaminu Sejmu, a ust. 3 który dopuszcza ograniczenia, wskazuje, że muszą one wynikać z ustawy. Umówmy się zatem, że można uznać, że Regulamin Sejmu jako szczególny dokument określający normy funkcjonowania Sejmu również takie ograniczenie mógłby zawierać. Tymczasem brak w nim żadnej podstawy do prowadzonej przez Marszałka polityki. Brak jest nawet jakiegokolwiek aktu niższego rzędu. Nie można nawet uznać, że działa tzw. prawo powielaczowe, bo oprócz broszurki cały czas nie ma innego dokumentu, który choćby wspominał o wprowadzonych ograniczeniach.

Mamy zatem do czynienia nie tylko z naruszeniem art. 61 Konstytucji, ale z czymś dużo bardziej poważnym – naruszeniem naczelnej zasady demokratycznego państwa prawa. Zasady legalizmu, polegającej na tym, że władze publicznej działają w granicach i na podstawie przepisów prawa. Tych nie ma, a Marszałek działa. To większa kompromitacja niż sposób prowadzenia obrad w Sali Kolumnowej.