Otrzymaliśmy dzisiaj (kolejne już ostatnimi czasy) potwierdzenie, że władze działają bez żadnego planu, uznając jednocześnie, że wystarczy ograniczyć się do kilku gładkich wypowiedzi w mediach społecznościowych. Przy okazji rekonstrukcji Mateusz Morawiecki przekonywał m.in, że „nowa struktura rządu ma służyć lepszemu podejmowaniu decyzji (…).” Pomyśleliście tak jak my, że oparł to na jakiś analizach? Witajcie w gronie naiwniaków. 

Przy okazji rekonstrukcji rządu zwróciliśmy się do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów z prośbą o przekazanie informacji na temat treści umowy koalicyjnej oraz kopii opracowań, badań, analiz, raportów i innych dokumentów, na podstawie których Prezes Rady Ministrów uznał, że „nowa struktura rządu ma służyć lepszemu podejmowaniu decyzji, a zasadniczo uspójnieniu pewnych działań w ramach różnych resortów, które będą powiększone w wielu obszarach, żebyśmy znaleźli najlepszą, szybką odpowiedź na te czasy.”

Dziwić może, że Premier, który stoi na czele koalicyjnego rządu nie jest w posiadaniu wiedzy dotyczącej tego, jak koalicjanci umówili się co do podziału stanowisk. Ale po tym jak okazało się, że nikt nie wie gdzie jest raport o podziale “łupów” w Spółkach Skarbu Państwa nie jesteśmy zaskoczeni odpowiedzią, że “Kancelaria Prezesa Rady Ministrów nie posiada wnioskowanych informacji.”

Może też nie powinniśmy być zaskoczeni, że Premier Morawiecki wyraził swój optymizm co do efektywności prac rządu, opierając się wyłącznie na własnych odczuciach. Ale naiwnie wierzymy, że jak władze coś robią, to wcześniej mają na ten temat jakąś refleksję – i to taką która opiera się na zmaterializowanych danych. Otóż tak nie jest. Zgodnie z dzisiaj otrzymaną odpowiedzią “…wnioskowane informacje nie stanowią informacji publicznej.

Bogate orzecznictwo do ustawy o dostępie do informacji publicznej wskazuje między innymi, iż wnioskiem o udzielenie informacji publicznej może być objęte pytanie o określony stan istniejący na dzień udzielenia odpowiedzi. Wniosek o udostępnienie informacji publicznej nie może zmierzać do wytworzenia informacji na potrzeby takiego wniosku, w tym także wyrażenia opinii.” Tak, tak. Nic takiego nie powstało, musimy wierzyć, że jest jak mówi premier. Skąd on wie, że tak będzie to już pozostanie jego tajemnicą. 

Teraz trochę na poważnie. Zwróciliśmy się niedawno do Ministra Zdrowia o udostępnienie strategii walki z koronawirusem w okresie jesieni. O tym, że jest mówił w sierpniu były już minister Łukasz Szumowski. Wychodząc trochę z zaklętego kręgu naiwności spodziewamy się, że i tym razem okaże się, że to tylko była tylko taka wypowiedź na potrzeby mediów. Jedyny publicznie dostępny dokumentem opisującym – bardzo skromnie – strategię walki z pandemią, powstał (jeśli wierzyć danym z właściwości pliku) 9 października. To, że wcześniej o tym nie myślano potwierdził dzisiaj pośrednio rzecznik ministerstwa, informując, że resort planuje dopiero rozpocząć szkolenia z obsługi respiratorów dla personelu medycznego. Tu już nie ma żartów, bo chodzi o życie ludzi. Liczyłbym tylko, że rząd przyzna, że nie ma żadnego pomysłu na rządzenie. Tak po prostu będzie uczciwiej. 

To, że rząd nie jest przygotowany do swojej pracy może nie stanowić zaskoczenia dla osób, które śledzą wypowiedzi jego przedstawicieli w mediach społecznościowych. Brak zaskoczenia, nie oznacza jednak, że nie mamy olbrzymiego problemu. Ministerstwo Edukacji Narodowej co chwila dzieli się swoją obsesją na punkcie “promocji” LGBT w szkołach, Premier zapowiada stawianie masztów z polską flagą w każdej gminie, a Ministerstwo Zdrowia robi plany “na kolanie”. Podsumowując – ani Ministerstwo Zdrowia, ani Ministerstwo Edukacji, ani generalnie rząd nie tylko nie są przygotowane. A dane pokazują codzienny wzrost zakażeń o kolejne 2,3,4,5,6… tysięcy przypadków. Tu już nie ma miejsca na zajmowanie się sobą i popisy w mediach społecznościowych. Trzeba się pilnie zabrać  do merytorycznej pracy. 

Zdjęcie: Olaf Kosinsky / CC BY-SA 3.0 DE (https://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/de/deed.en). Modyfikacja grafiki Fundacja ePaństwo