Polska jest jednym z tych krajów w którym, według rankingów, problem korupcji występuje w raczej mniejszym natężeniu. Warto, przy okazji Międzynarodowego Dnia Przeciwdziałania  Korupcji zastanowić się czy rzeczywiście jest dobrze i co można zrobić by było lepiej.

Z pewnością, na przestrzeni ostatnich lat udało się zmniejszyć problem małej, powszedniej korupcji. Jeszcze całkiem niedawno, bo około 10-15 lat temu, powszechne było korumpowanie lekarzy w zamian za wyższą jakość usług, bądź policjantów za przymknięcie oka na łamanie przepisów ruch drogowego. Wiele spraw urzędowych przyspieszało w momencie „posmarowania” rąk osób, które mogły „załatwić” szybsze procedury. Do opinii publicznej dociera coraz mniej informacji o przypadkach wielkiej korupcji, najczęściej związanej z „ustawianiem” dużych przetargów w obszarach zamówień na usługi i produkty IT czy budowę dróg.

Faktycznie, statystyki policyjne potwierdzają, że powyższe problemy są coraz rzadsze, a badania opinii publicznej pokazują, że Polacy i Polki rzadziej spotykają się ze zjawiskiem korupcji.

Nie można jednak ulec złudzeniu, że problemu nie ma. Powszechne są – i trzeba  o tym głośno mówić – korupcja polityczna, nepotyzm, kumoterstwo i kupczenie stanowiskami w instytucjach publicznych. Wiceprzewodniczący partii rządzącej otwarcie przyznał w jednym z ostatnich wywiadów, że stanowisko sędziego Trybunału Konstytucyjnego zostało zaoferowane byłemu posłowi z uwagi na konieczność „dbania o swoich”. Co gorsza, zakładając, że wywiad, którego udzielił Gazecie Wyborczej, został przez niego autoryzowany, nie widzi w tym nic złego. Gdy skomentowałem tę wypowiedź w mediach społecznościowych, wiele osób zwróciło mi uwagę, że przesadzam i jest to powszechna praktyka. Nie twierdzę, że tak nie jest. Wręcz przeciwnie. Tyle, że zamiast uznawać, że powszechność negatywnego zjawiska go w jakimś sensie usprawiedliwia, uważam, że jeszcze głośniej należy się temu sprzeciwiać.

Korupcja nie zniknęła również z obszaru zamówień publicznych i dość skutecznie “radzi sobie” w sektorze finansów publicznych. Często jednak, z uwagi na mało przejrzysty system, pozostaje niezauważona. Dlatego też, wspólnie z organizacjami z Węgier, Rumunii i Hiszpanii zdecydowaliśmy się zwiększyć transparentność systemu zamówień publicznych, wykorzystując do tego narzędzia technologiczne i formułując rekomendacje większej otwartości w wydatkowaniu środków publicznych. Dzięki powstającemu właśnie narzędziu, wszyscy będą mogli sprawdzić jak wygląda proces zamówień publicznych w ich mieście i jakie występują ryzyka korupcji. Krótki termin na przekazanie oferty, ich mała liczba, czy powtarzający się zwycięzcy przetargów to tylko przykłady sytuacji, które powinny zwracać naszą uwagę. Powszechnym zjawiskiem jest też tworzenie zamówień poniżej progów. W efekcie, dzieli się zamówienia na mniejsze części, a sam proces udzielenia zamówienia nie jest obwarowany żadnymi warunkami.

Zjawisko korupcji nigdy nie zostanie całkowicie wyeliminowane, gdyż jest częścią złej strony ludzkiej natury. Wierzę, że możemy jednak sprawnie je minimalizować, m.in. dzięki otwartym danym i większej jawności działania władzy. Stąd od wielu lat staramy się przekonywać polityków do elektronicznego systemu oświadczeń majątkowych. 

Nie ulegajmy złudzeniu, że korupcja to marginalny problem. To usypia naszą czujność, a jednocześnie zachęca polityków i biznes do okradania podatników. Protestujmy przeciwko wypowiedziom, że „wszyscy to robią” albo, że kupczenie stanowiskami to nie to samo co wzięcie gotówki „pod stołem”. Zgoda na te zjawiska to w istocie zgoda na hackowanie państwa przez ludzi nieuczciwych, dla których interes prywatny czy partyjny przedkłada się nad państwo i obywateli. Jeśli nie będziemy się temu sprzeciwiać, to, my – obywatele i obywatelki, się tym chlebem powszednim zadławimy.

Zródło grafiki: Pixabay