Dzisiaj, przed Wojewódzkim Sądem Administracyjnym w Warszawie, odbędzie się rozprawa ze skargi Fundacji przeciwko Naukowo-Akademickiej Sieci Komputerowej. Chodzi, o wydawałoby się,  prostą rzecz – listę wszystkich domen zarejestrowanych w domenie gov.pl. Czyli o adresy stron instytucji publicznych. NASK, z różnych powodów, nie chce nam tych danych udostępnić.

AKTUALIZACJA:

WSA w Warszawie uchylił decyzję NASK, wskazując, że instytucja niedokładnie uzasadniła dlaczego odmawia nam udostępnienia informacji. Powołano szereg, często ze sobą sprzecznych, powodów, ale żaden nie był wyczerpująco przedstawiony. Co ważne,  sąd potwierdził, że lista domen jest informacją publiczną. Teraz czekamy na ruch ze strony NASK. Czy złoży skargę kasacyjną? A może udostępni nam tę informację? O dalszym przebiegu sprawy będziemy informować.

Po co nam ta informacja?

Fundacja, pracuje m.in. nad narzędziem do archiwizacji treści znajdujących się na stronach instytucji publicznych. Zainspirowani przypadkami usuwania tekstów np. ze stron Trybunału Konstytucyjnego opracowaliśmy koncepcję serwisu GovBackUp, który będzie umożliwiał śledzenie jakie, często niewygodne dla siebie, informacje są usuwane przez urzędy.

Dlaczego to jest ukrywane?

By uczynić serwis w pełni funkcjonalnym, potrzebujemy listy wszystkich stron zarejestrowanych w tej domenie. NASK powołuje się jednak na kilka – zupełnie sprzecznych ze sobą – powodów, dla których listy nam nie chce udostępnić. Twierdzi, że to nie jest informacja publiczna, z czym nie możemy się zgodzić, bo orzecznictwo już w 2004 r. wskazało, że adresy stron instytucji publicznych stanowią informację publiczną. Nask twierdzi jednocześnie, że nazwy są publicznie dostępne…tyle, że sugeruje, że można samemu sprawdzać jakie adresy występują w przestrzeni internetu. Do tego należy jednak być w posiadaniu adresu, bo skąd mamy np. wiedzieć czy dany urząd zawarł w nazwie domeny, pełną nazwę instytucji czy tylko jej skrót. Jest to zatem argument w ogóle nie odnoszący się do treści naszego wniosku. NASK sugeruje również, że możemy pytać każdego podmiotu publicznego o adres strony internetowej. Jak wiadomo, nie mówimy o dziesiątkach, ale o setkach podmiotów, więc odbieramy tę radę jako dyplomatyczny sposób “wysłania nas na drzewo”. Wreszcie, NASK twierdzi, że lista domen to tajemnica przedsiębiorcy. Tak, tak, zdaniem tej instytucji publicznej, adresy stron innych instytucji publicznych stanowią dla niej wartość gospodarczą…No cóż, na szczęście i tu orzecznictwo w podobnych sprawach przychodzi nam z pomocą.

Pozostaje pytanie jaki jest prawdziwy powód nieudostępnienia tych informacji. Może usłyszymy to dziś na sali sądowej. Jak tylko będziemy o tym wiedzieć i poznamy decyzję WSA, to oczywiście przekażemy Wam tę informację. Bo to też informacja publiczna.