Kolejnym obszarem, którego dotyczy projekt jest jawność procesu stanowienia prawa. Wczoraj dzieliliśmy się naszymi uwagami dotyczącymi dostępu do informacji publicznej. Teraz prezentujemy nasz krótki komentarz do kolejnego rozdziału projektu.

Na problemy z przejrzystością procesu legislacyjnego środowisko organizacji i ekspertów zajmujących się tą tematyką zwraca uwagę od dawna. Warto chociażby prześledzić raporty i postulaty Obywatelskiego Forum Legislacji. Nie mamy jednak poczucia, że projekt ustawy odpowiada na którykolwiek z problemów i stanowi raczej powtórzenie tego co już jest w innych aktach uregulowane. W naszej ocenie propozycje w tym zakresie nie poprawiają przejrzystości procesu stanowienia prawa, a nawet w niektórych elementach obniżają dotychczasowy standard.

Wykazy prac legislacyjnych

Tę kwestię reguluje obecnie ustawa o działalności lobbingowej w procesie stanowienie prawa. Istnieje obowiązek prowadzenia wykazów rządowych prac legislacyjnych, czyli założeń projektów ustaw, projektów ustaw oraz projektów rozporządzeń. W wykazie umieszcza się informacje o tym czego będzie dotyczyć ustawa, kiedy będzie przygotowana i kto odpowiada za prowadzenie nad nią prac. Warto zwrócić uwagę, że mimo takiej zasady, w przypadku ustawy o jawności życia publicznego skorzystano z wyjątku dopuszczającego możliwość opracowania projektu bez umieszczania go w wykazie.

Nowe propozycje rozszerzają obowiązek prowadzenia wykazów prac legislacyjnych o Marszałka Sejmu i Marszałka Senatu. Jest to o tyle problematyczne, że osoby te nie mają inicjatywy ustawodawczej i nie prowadzą własnych prac legislacyjnych. Nie mogą nawet wiedzieć, że klub parlamentarny lub poselski, czy grupa posłów prowadzi prace nad projektem, który następnie oficjalnie do Marszałka zgłosi. Ustawa milczy jak by to miało wyglądać.

Dodatkowo, będzie istniał obowiązek prowadzenia wykazów prac legislacyjnych organów stanowiących jednostek samorządu terytorialnego (czyli rad) w zakresie projektów uchwał. To również pozostaje problematyczną kwestią, ponieważ dużo projektów uchwał przygotowywanych jest przez organ wykonawczy (czyli np. burmistrza) i rada nie będzie również wiedziała o tym fakcie. Wykaz będzie zatem niepełny.

Pozytywnie oceniamy kierunek zmian, ale wymagają one zdecydowanej poprawy i doprecyzowania.

Konsultacje publiczne projektów aktów prawnych

Cieszy zrealizowany postulat organizacji i ekspertów aby przepisy dotyczące konsultacji aktów prawnych znalazły się w ustawie. Obecnie reguluje to uchwała Rady Ministrów, czyli akt nie mający mocy powszechnie obowiązującej. Realizacja tego postulatu pozostawia jednak wiele do życzenia. Art 27 projektu ustawy powtarza to, co znajduje się w powołanej uchwale, ale nie wskazuje, w przeciwieństwie do niej, terminów na składanie uwag. Uchwała mówi o 14-dniowym terminie, który w wyjątkowych okolicznościach może ulec skróceniu. Zwracamy przy okazji uwagę, że w przypadku projektu ustawy o jawności życia publicznego dano tylko 6 dni roboczych – a to i tak po przekonaniu do tego autorów projektu. Problem ten nie zostanie zatem rozwiązany, tym bardziej, że ustawa nie wprowadza obowiązku przeprowadzenia konsultacji, a jedynie dopuszcza taką możliwość. Cieszy natomiast to, że przepis zawiera sugestię (niestety tylko tyle) aby konsultacje prowadziły również jednostki samorządu terytorialnego.

Publikowanie informacji dotyczących procesu legislacyjnego

Tu będzie gorzej. Obowiązująca uchwała Rady Ministrów przewiduje obowiązek publikacji projektów oraz innych dokumentów (udostępnieniu w RPL podlegają również wszelkie dokumenty dotyczące prac nad projektem) związanych z danym procesem legislacyjnym w serwisie legislacja.gov.pl. Uchwała określa również termin publikacji informacji (z chwilą przekazania do uzgodnień – czyli innych ministrów).

W przypadku projektu ustawy o jawności życia publicznego nie wskazano terminu publikacji, i co gorsza ograniczono dokumenty, które będą opublikowane tylko do samych projektów i dokumentów urzędowych, czyli takich które napiszą urzędnicy. Oznacza to, że nie będzie obowiązku publikowania przekazanych uwag – tak od zwykłych obywateli, jak i organizacji pozarządowych, związków zawodowych czy uczelni wyższych. To zdecydowanie obniży przejrzystość procesu legislacyjnego.

Czego nie ma, a co jest najważniejsze.

Autorzy projektu w ogóle nie zajęli się problemem znanym pod hasłem “lub czasopisma”. Chodzi o tzw. ślad legislacyjny, czyli kto konkretnie (jaki urzędnik, a nie tylko osoba nadzorująca proces legislacyjny) opracował dany przepis czy kto go w trakcie prac zmienił. Nie dowiemy się zatem kto jest faktycznym autorem przepisów, które będą nas po uchwaleniu obowiązywać. Brak tego elementu to zmarnowana szansa na wzrost przejrzystości procesu legislacyjnego.

Co dalej?

Jutro przedstawimy nasz komentarz do rozdziału dotyczącego lobbingu