„Przy wykorzystaniu publicznych danych będą powstawać nowe produkty, usługi czy aplikacje, a co za tym idzie, innowacyjna gospodarka i miejsca pracy. Odpowiednio przygotowane dane, nadające się do ponownego wykorzystywania, są dziś traktowane na  równi z kapitałem lub siłą roboczą”. To zdanie wypowiedziane w trakcie posiedzenia Rady Ministrów na którym min. Anna Streżyńska omawiała swoje działania dotyczące przyjęcia projektu ustawy o ponownym wykorzystywaniu informacji sektora publicznego pokazuje doskonale jak rzeczywistość rozmija się ze słusznymi postulatami. I to rzeczywistość kreowana przez przedstawicieli rządu.

 

Postulatami, które nie mogły się zresztą spełnić przy przyjętym kształcie ustawy, na co wskazywali praktycy wykorzystywania danych w toku prac nad regulacjami już od 2008 r. Ale jest rozwiązanie, które – przynajmniej w warstwie teoretycznej – zasługuje na uznanie. Chodzi o przyjęcie zasady, że tam gdzie prawa autorskie do określonych danych należą do jednostek sektora finansów publicznych nie ma podstaw by odmówić zgody na ich ponowne wykorzystywania. To zresztą był jeden z naczelnych argumentów rozpoczynających debatę nad modelem ponownego wykorzystywania informacji sektora publicznego. Nic co jest zrobione za publiczne pieniądze nie powinno być ograniczone przez ponownym wykorzystywaniem.  Okazuje się – zgodnie z przewidywaniami – że nawet w tym aspekcie ustawa się „nie przyjęła”. Podsumowania swoich rozczarowań w tej kwestii dokonali nasi koledzy z Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska, czas na podzielenie się naszą najnowszą frustracją w tym temacie.

Część z Was kojarzy na pewnością system Elektronicznego Zarządzania Dokumentacją autorstwa Podlaskiego Urzędu Wojewódzkiego. Ciekawe narzędzie wspomagające prace administracji, z którego korzysta – dzięki udzielanym licencjom – wiele innych jednostek administracji publicznej. Fantastyczna rzecz, która może być wykorzystywana przez wiele innych jednostek publicznych, organizacji pozarządowych czy biznes. Wystarczy tylko kogoś kto dostosowałby system do ich potrzeb. Zwróciliśmy się zatem z-wnioskiem o ponowne wykorzystywanie informacji sektora publicznego do Wojewody Podlaskiego by ten udostępnił nam kod źródłowy i dokumentację wdrożeniową. Dostaliśmy odpowiedź negatywną opartą na błędnych podstawach formalnych ale przede wszystkim na tym, że….z uwagi na to, że EZD jest własnością Podlaskiego Urzędu Wojewódzkiego i posiada on do niego prawa autorskie to nie może udostępnić. Powołano się przy tym na przepis, który umożliwia ograniczenie ponownego wykorzystywania jedynie w przypadku gdy prawo autorskie należą do osób trzecich, innych niż podmiot zobowiązany.

art. 6 ust. 4 pkt 3, że odmowa ponownego wykorzystywania informacji sektora publicznego może nastąpić w tym kontekście wyłącznie w przypadku informacji do których prawa autorskie i prawa pokrewne w rozumieniu przepisów ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz.U. z 2006 r.poz. 631, z późn. zm.), prawa do baz danych w rozumieniu przepisów ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych (Dz.U. poz. 1402, z 2004 r. poz. 959 oraz z 2007 r. poz. 662 i 1238), prawa do odmian roślin w rozumieniu przepisów ustawy z dnia 26 czerwca 2003 r. o ochronie prawnej odmian roślin (Dz.U. poz. 1300, z 2006 r. poz. 877, z 2007 r. poz. 662, z 2011 r. poz. 1099 oraz z 2015 r. poz. 1830) , prawa własności przemysłowej w rozumieniu przepisów ustawy z dnia 30 czerwca 2000 r. – Prawo własności przemysłowej (Dz.U. z 2013 r. poz. 1410 oraz z 2015 r. poz. 1266, 1505 i 1615) lub prawa własności przemysłowej podlegającego ochronie na podstawie umów międzynarodowych lub przepisów prawa Unii Europejskiej, przysługują podmiotom innym niż podmioty zobowiązane.

Oprócz troski związanej z rozdwojeniem tożsamości urzędu polegającej na tym, że jest podmiotem zobowiązanym i jednocześnie uznaje siebie za osobę w stosunku do siebie obcą to decyzja Wojewody stanowi dla nas ostateczny dowód, że system ponownego wykorzystywania nie działa. Gorzka to satysfakcja, ale nie składamy broni. Złożyliśmy odwołanie od decyzji i będziemy konsekwentnie namawiać władze by te wreszcie dostosowały ustawę do potrzeb użytkowników, a nie administracji. Nasza sprawa jest bowiem wierzchołkiem góry lodowej, a pod nim znajduje się jeszcze dostęp do danych geodezyjnych, zbiurokratyzowana ścieżka dostępu czy  z uwagi na niejasne definicje brak wiedzy co to w ogóle jest to ponowne wykorzystywanie.