Dyskusje o upublicznianiu oświadczeń majątkowych towarzyszą wprowadzeniu obowiązku składania informacji o stanie swojego majątku przez wybrane osoby pełniące funkcje publiczne od czasów pierwszych regulacji w tym zakresie. Z jednej strony wskazywano na potencjalne niebezpieczeństwo ujawniania takich informacji, z drugiej wskazywano na brak równości w realizacji tego obowiązku. Oświadczenie radnego gminy wiejskiej musi zostać opublikowane, a oświadczenia ministra może jeżeli ten wyrazi na to swoją zgodę.

Ta nierówność i jej postrzeganie sprawia, że system oświadczeń majątkowych oceniany jest (słusznie!) jako niespójny i zwyczajnie niesprawiedliwy. O ile uzasadnione wydają się obawy dotyczące szerokiego dostępu do oświadczeń majątkowych niektórych sędziów i prokuratorów, to brakuje usprawiedliwienia dla uprzywilejowanej pozycji ministrów konstytucyjnych. I tak co roku mamy do czynienia z ruletką czy dany minister zgodzi się udostępnić czy nie. Perypetie z ujawnianiem oświadczeń członków Rady Ministrów opisała niedawno Rzeczpospolita, podając przykład minister Anny Streżyńskiej, która dopiero postawiona pod ścianą przez premier Beatę Szydło wyraziła zgodę na upublicznienie swojego oświadczenia.

Było już kilka propozycji legislacyjnych dotyczących ujawniania oświadczeń majątkowych przez szerszy krąg funkcjonariuszy. Jednak zarówno propozycje Pełnomocnika Rządu do Spraw Opracowania Programu Zapobiegania Nieprawidłowościom w Instytucjach Publicznych zawarte w projekcie ustawy oraz w projekcie założeń, jak Ministra Sprawiedliwości z  2014 r. nie doczekały się nawet zaawansowanych prac.  W obecnej kadencji nie podjęto żadnych spójnych działań ograniczając się jedynie do uregulowania jawności oświadczeń majątkowych prokuratorów i rozpoczęcia prac nad kwestią ujawniania oświadczeń sędziów. Niestety mam wrażenie, że te działania mają bardziej za zadanie wytworzyć atmosferę podejrzliwości w stosunku do tych grup niż są elementem świadomej polityki antykorupcyjnej. Brak inicjatywy rządu w zakresie obowiązku publikowania oświadczeń również jego członków zdaje się takie wrażenie potwierdzać.

Z inicjatywą wyszli natomiast posłowie Nowoczesnej i ciekawe jaka będzie reakcja na nią partii rządzącej. W projekcie ustawy przedłożonej Marszałkowi Sejmu 15 lipca 2016 r.  ograniczono się do zmiany tzw ustawy antykorupcyjnej w zakresie ujawniania oświadczeń wszystkich podlegających jej osób. Piszę, ograniczono, bo uważam, że element równości w upublicznianiu oświadczeń jest niezwykle istotny ale nie jest to element najważniejszy. Sam dostęp do oświadczeń majątkowych nie przesądza, że cel dla którego są składane zostanie spełniony. W dalszym ciągu nie jest do końca jasne jak powinno się takie oświadczenia uzupełniać i jakie dane powinny się w nich znaleźć. Z jednej strony stanowi to ogromny problem dla tych, którzy chcieliby wypełnić je we właściwy sposób, z drugiej stanowi to łatwo wymówkę pozwalajacą na uniknięcie odpowiedzialności z tytułu nie zawarcia pewnych danych w oświadczeniu.

Zarówno obywatele, jak i funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego od dawna postulują aby oświadczenia były wypełniane elektronicznie. Odczytanie niektórych oświadczeń może bowiem stanowić wyzwanie nawet dla doświadczonych farmaceutów.  Prosta wydawałoby się rzecz w erze postulowanej cyfryzacji państwa, jak na razie stanowi dowód, że nie jest ono sobie w stanie poradzić z najprostszymi zadaniami w tym zakresie. Fundacja ePaństwo rozpocznie w związku z tym kampanię na rzeczy elektronicznego wypełniania oświadczeń. Bez tego kontrola obywatelska i instytucjonalna jest bardzo utrudniona. A przecież celem dla którego składa się oświadczenia jest możliwości ich weryfikacji.