Szukanie sensacji i krytykowanie jest zawsze łatwiejsze niż wspieranie zmian na lepsze. Czy potrafimy doceniać wysiłki tych, którzy działają na rzecz większej jawności i przejrzystości prac instytucji publicznych? Do zadania tego pytania skłonił nas list otwarty Burmistrza Wadowic, który publikujemy poniżej.

Nie znamy sytuacji w Wadowicach, ale też zauważamy tą skłonność do szukania sensacji i krytykowania, podczas gdy pozytywne zmiany pro-jawnościowe często pozostają niezauważone. Zmieńmy to! Wspierajmy jawność nie tylko wskazując co jeszcze powinno zostać zrobione, ale też doceniając wysiłki już podjęte. Zachęcamy by rozejrzeć się i poszukać jakiejś inicjatywy wspierającej jawność i by podziękować ludziom, którzy podjęli trud jej realizacji. Wspierajmy dobre zmiany, by ich inicjatorom nie zabrakło motywacji do dalszej pozytywnej pracy.

 

List Otwarty

Szanowni Państwo,

Nazywam się Mateusz Klinowski i od kilku tygodni jestem burmistrzem Wadowic. Przed objęciem stanowiska przez lata występowałem w roli aktywisty, blogera (mateuszklinowski.pl) i działacza społecznego. Zawsze postulowałem, że władza powinna być w pełni przejrzysta, a jej działania jawne, jako że podejmowane są w imieniu obywateli.

Dlatego opublikowałem na swoim blogu i profilu FB (burmistrzklinowski.pl) umowę o pracę po jej podpisaniu. W sposób otwarty mówię o swoich zarobkach, zapowiadam też ujawnienie zarobków urzędników, swojego gabinetu, jak również publikację wszystkich umów podpisywanych przez urząd. Na bieżąco informuję mieszkańców o swoich posunięciach i konsultuję je z nimi przez FB i swoje blogi.

Planuję utworzenie Rady Seniorów, Młodzieżowej Rady Miejskiej, a także społecznych ciał doradczych, czuwających nad działalnością samorządu, wypracowujących jego posunięcia, oraz wzorcowej strony BIP, gdzie znaleźć będzie można wszystkie informacje dotyczące organizacji oraz działania urzędu.

Jednak już pierwsza próba realizacji przeze mnie postulatu jawności spotkała się z bezprecedensowym atakiem mediów lokalnych, później powtórzonych przez dziennikarzy ogólnopolskich. Po publikacji umowy o pracę zarzucono mi pazerność, a gdy na swoim blogu wyjaśniłem, że w polityce nie jestem dla pieniędzy, drobiazgowo pokazując swoje dochody na przestrzeni lat, zmanipulowano moje wypowiedzi.

Przejrzystości i jawność nie stała się w ogóle przedmiotem zainteresowania mediów, skupiono się na szukaniu sensacji. Dziennikarze największych redakcji informacyjnych nawet nie próbowali przeczytać tekstu, który szeroko komentowali, nie wspominając o próbie kontaktu i poznania mojego stanowiska.

Zdarzenie to nasuwa pytanie, czy jesteśmy w Polsce gotowi na wprowadzenie pełnej jawności działania w polityce? Zwłaszcza, że wiąże się z tym, jak widać na moim przykładzie, dalsze obniżanie standardów debaty publicznej.

Organizacje obywatelskie, ruchy miejskie i aktywiści działają od lat na rzecz wprowadzenia jawności postępowania władzy. Staram się modelowo wypełniać te postulaty. Powstaje pytanie, w jaki sposób działania te mają przynieść skutek, skoro jawność i przedstawianie motywów swojego działania są jedynie pożywką dla medialnej nagonki? Dlatego obawiam się, że postulat jawności życia publicznego trafi w próżnię, bowiem mój przypadek stanie się poważnym argumentem na rzecz unikania przez polityków wszelkich tematów, które mogą zostać wykorzystane przez media dla kreowania sensacji.

Jeżeli nie wykorzystamy wspólnie tego momentu do wprowadzenia kwestii jawności życia publicznego pod debatę, a także kwestii jakości debaty publicznej kreowanej przez media, możemy przegapić ważny punkt zwrotny w walce o jawność życia publicznego.

 

Z wyrazami szacunku,

Dr Mateusz Klinowski – burmistrz Wadowic
Katedra Teorii Prawa Wydziału Prawa i Administracji UJ
www.mateuszklinowski.pl