Ukraińcy wiedzą, że czekają ich głębokie i bolesne reformy. Każde kolejne władze będą musiały te reformy przeprowadzić. Inaczej zostaną zmiecione przez Majdan, który chce prawdziwej zmiany systemu, nie wymiany jednego garnituru na drugi – mówi Switlana Zaliszczuk dziennikarka i aktywistka społeczna z Ukrainy, która w czwartek, 13 marca będzie na Personal Democracy Forum w Warszawie.

Switlana Zaliszczuk jest dziennikarką i aktywistką społeczną. W 2005-2006 była członkiem rządu i administracji prezydenta w Ukrainie, dzięki czemu zdobyła krytyczny ogląd sytuacji w kraju. Przed rewolucją w 2014 roku przeciwko jej organizacji Center UA zostało wszczęte dochodzenie karne. Switlana Zalishchuk będzie panelistką na rozpoczynającym się w czwartek 13 marca Personal Democracy Forum w Warszawie. Kilka dni temu rozmawiał z nią Paweł Lickiewicz, naczelny portalu o Partnerstwie Wschodnim Eastbook, partnera konferencji. Publikujemy na blogu Fundacji ePaństwo fragmenty rozmowy.

Paweł Lickiewicz: Według badań socjologicznych, przeprowadzonych przez SCIS, 30% badanych uważa, że odpowiedzialność za przyszłość kraju leży w organizacjach społecznych. Czy społeczeństwo obywatelskie jest odpowiedzialne za kraj i za rozwiązanie kryzysu w jakim znalazła się Ukraina?

Switlana Zaliszczuk: Powinniśmy i uczestniczymy w rozwiązywaniu tego kryzysu. Jesteśmy jednym z podmiotów w tym procesie. Często skłaniamy się do przekonania, że społeczeństwo obywatelskie to grupa zorganizowanych NGOów. Tak naprawdę powinno ono odzwierciedlać cały kraj. Celem demokracji jest uczynienie ze społeczeństwa – społeczeństwa obywatelskiego.

Jak i gdzie Majdan powinien się zakończyć? Dokończycie go w parlamencie czy na ulicy?

Zmiana w Ukrainie powinna się dokonać od podstaw. Nie chcemy pisania nowej konstytucji, czy zmiany szeregu ustaw. Zmiana nie odbędzie się przez  napisanie prawa na nowo, chociaż to też jest potrzebne. Musimy zmienić system zależności pomiędzy władzami a społeczeństwem. To nie może się odbyć tylko za pomocą jednego kanału – niezależnie czy będzie to zmiana poprzez ulicę czy parlament. Ulica jest jedynym miejscem gdzie ludzie mogą realnie wyrazić swoją opinię.

Podstawowa zmiana powinna się wykonać poprzez wybory. Należy zacząć od ułożenia systemu zależności pomiędzy parlamentem, prezydentem i rządem.

Ulica stała miejscem festiwalu samoorganizacji ludzi na Majdanie.

Majdan jest rewolucją ludzi i został zorganizowany przez nich samych. Cały fenomen Majdanu to fenomen samoorganizacji.

Co było dla ciebie najbardziej niezwykłym przykładem samoorganizacji podczas protestów?

Wszystko było niesamowite. Myślę, że ukraińskie społeczeństwo jeszcze nigdy nie doświadczyło takiego poziomu samoorganizacji, chęci pomocy i wsparcia siebie nawzajem. To się odbywało na wszystkich poziomach. Nie chodzi tu tylko o ludzi, którzy stali na ulicy, ale o swego rodzaju duchowy reset.

Ponadto ludzie przeznaczają ogromne sumy pieniędzy wspierając tych, którzy stracili swoich bliskich na Majdanie. Ludzie wspierali finansowo poprzez zakupy leków, ubrań, jedzenia. Wcześniej organizowali kuchnię. Niezwykły był automajdan, który organizował się w konwoje, jeździł po mieście, rozwożąc informacje. Ostrzegał ludzi sygnałami dźwiękowymi przed niebezpieczeństwem itd. Na Majdanie samoorganizacja przejawiała się we wszystkim.

Jedną z niesamowitych historii było kiedy odwożono rannych do szpitali. W szpitalach często aresztowała ich policja. Aby temu zapobiec trzeba było organizować ochronę dla tych ludzi, pilnować, organizować zmiany, aby ich nie zabrano z łóżek szpitalnych. Niezwykły był ten przepływ informacji i zaangażowanie ludzi. Takich historii są setki.

Majdan to rewolucja duchowa i  jednocześnie technologiczna? Jakie technologie pomagały w organizacji tego wydarzenia?

Najważniejszą technologią był streaming. To była rewolucja online. Widać było wszystko na żywo z różnych miejsc w kraju. Na jednej ulicy w centrum Kijowa na różnych jej odcinkach działy się inne wydarzenia. Wszystko to można było widzieć online.

Kolejnym ważnym kanałem był Facebook. Podczas normalnej sytuacji, w czasach pokoju media stoją pomiędzy społeczeństwem a dostawcą informacji.

Są medium

Tak. Powiedźmy, że masz reportera albo grupę reporterów, następnie masz medium i odbiorcę. W tej rewolucji było setki czy też tysiące ludzi, którzy byli reporterami. Normalne, tradycyjne media nie mają możliwości sprostać takiej potrzebie na informację, jaką my mieliśmy podczas rewolucji. Dlatego strona na Facebooku pracowała w tych nowych warunkach jako jedno z mediów rewolucyjnych. Setki ludzi raportowało znacznie szybciej, niż tradycyjni dziennikarze. Media tradycyjne nie mogą sobie pozwolić na publikowanie informacji z drugiej ręki, a kanał Facebooka mógł.

Czytaj dalej na portalu Eastbook.eu