Czy stan wojenny wprowadzony w Polsce w 1981 roku rozwinąłby się inaczej, gdyby opozycjoniści byliby uzbrojeni w smartfony i portale społecznościowe? Gdyby cały świat na bieżąco śledził i komentował zatrzymania i morderstwa? Te pytania pobudzają naszą wyobraźnie, ale i uświadamiają wpływ technologii na przemiany społeczne dziejące się wokół nas. Wczoraj opisywaliśmy jak technologie były używane na Majdanie, dziś wraz portalem Eastbook pytamy czy bez Facebooka nie byłoby masowego zrywu Ukraińców ani międzynarodowej solidarności?

Hromadske TV

Garść przykładów…

Wszystko zaczęło się od wpisu na Facebooku autorstwa Mustafy Najema, niezależnego dziennikarza pracującego dla portalu “Ukraińska Prawda” i współtwórcy niezależnej telewizji Hromadske TV. Najem wezwał ludzi do przyjścia na Majdan w reakcji na niepodpisanie umowy stowarzyszeniowej z Unią Europejską przez ukraiński rząd i prezydenta Wiktora Janukowycza. Od tego wpisu zaczęła się rewolucja społeczna, ale i technologiczna. Jedną z pierwszych instytucji rodzącego się ruchu Euromajdanu było centrum prasowe, w którym grupa dziennikarzy i blogerów (różnica pomiędzy jednymi i drugimi systematycznie się zaciera) na okrągło informowała o dynamicznym przebiegu rewolucji. Oficjalny profil Euromajdanu doczekał się już ćwierć miliona śledzących i ani na chwilę nie zwalnia tempa relacji. Kolejne wpisy ukazują się w odstępach kilku lub kilkunastu minut. Facebook był i jest organizacyjnym katalizatorem tysięcy inicjatyw, które złożyły się na sukces protestujących. W okresie bezpośrednich walk pomiędzy oddziałami Berkutu, a Samoobroną Majdanu, dzienna ilość like’ów potrafiła przekroczyć trzysta tysięcy. Analogicznie sytuacja prezentowała się na Twitterze, gdzie główny przekaz służb prasowych Euromajdanu był dodatkowo wspierany przez demokratyczny chór komentatorów.

Swoje spostrzeżenia na temat sytuacji w Kijowie publikowali zarówno prezydenci i ministrowie dziesiątek państw, znamienici eksperci i dziennikarze, samozwańczy znawcy tematu, ale i zwykli ludzie szczerze przejęci rozlewem krwi. Liczba tweetów z hastagiem #euromaidan w dynamicznych momentach sięgała  30 tysięcy na godzinę. Co ciekawe, w komentarzach przeważał język angielski, co przyczyniło się do jeszcze mocniejszego zglobalizowania i zsieciowania wydarzeń, które realnie odbywały się na niewielkiej przestrzeni centrum Kijowa. 24 godziny na dobę działały niezależne telewizje ukraińskie: Espreso TVHromadske TVSpilno TV. Kanały finansowane społecznościowo (Hromadske TV zebrało na portalu crowdfundingowym biggggidea.com 1 milion hrywien na bieżącą działalność) nadawały swój 24-godzinny program w internecie używając serwisów Youtube i Ustream. Surowe relacje prosto z Majdanu, często pozbawione profesjonalnego komentarza, były oglądane przez kilkadziesiąt tysięcy osób nawet w późnych godzinach nocnych. Kusiły brakiem cenzury, autentyzmem i zaangażowaniem twórców.

Protestującym Ukraińcom przydały się nie tylko wielkie korporacyjne technologie, jak wspomniany wyżej Facebook, Twitter oraz Youtube. Sporo były autorskich pomysłów. Zarzuty wobec władzy formułowane były na podstawie kilkuletniej pracy aktywistów, którzy w sieci magazynowali informację o korupcji i finansowej swawoli rządzących Ukrainą polityków i oligarchów. Na tej zasadzie oparło się działanie portali chesno.orgcorruptua.org, czy yanukovich.info, które w nieskrępowanej sieciowej odsłonie dawały obywatelom przejrzystą wiedzę na temat działań władzy. W trakcie trwania Euromajdanu przydały się nie tylko aplikacje stworzone stricte z myślą o sytuacji na Ukrainie. W momencie, gdy szala zwycięstwa zaczęła się przechylać na stronę Majdanu, niektórzy oligarchowie powiązani z prezydentem Janukowyczem postanowili uciec z kraju. Z pewnością niespodziewali się, że ich czarterowe loty będą śledzone przez stronę flightradar24.com. Flight Radar na bieżąco wizualizuje loty na całym świecie na podstawie publicznie udostępnianych danych. Nie było więc trudno wskazać pozycje uciekających oligarchów. Ich współrzędne były na bieżąco podawane przez aktywistów. Te i inne dane posłużą w śledztwach, których niektóre osoby związane z reżimem Janukowycza nie unikną. .

…i refleksji

Euromajdan pokazał tę lepszą stronę użytkowania sieciowych technologii. Facebook może być oczywiście tylko zjadaczem czasu, a tysiące aplikacji może być tworzonych tylko po to, aby choć na parę chwil rozweselić znudzonych w szkole, czy w pracy. Może też jednak jednoczyć nieznajomych we wspólnym uczuciu solidarności i ułatwiać aktywność obywatelską. Pojawi się jeszcze pewnie sporo opracowań na temat roli nowych technologii i mediów w ukraińskiej rewolucji. Zanim temat okrzepnie warto pozostać przy ostrożnej tezie, że rozwój technologii w naszym życiu społecznym nie zmienia absolutnie nic. Osoby bierne z cyfrowych zdobyczy korzystają powierzchownie i w celach rozrywkowych (niestety dla wielu oglądanie relacji z Majdanu było niczym więcej, jak tylko dobrym filmem sensacyjnym, strzelaniną nadawaną na żywo), a ci aktywni otrzymują kolejny zestaw narzędzi, żeby swoimi działaniami zmieniać świat. Polacy w latach 80-tych chcieli wolności i sobie ją w końcu wywalczyli, nie potrzebowali internetu. Ukraińcy wywalczyli zmiany już w innych czasach.  Smartfony i zainstalowane w nich aplikacje ułatwiły im zwycięstwo, ale do niczego by nie doszło bez gigantycznej ludzkiej mobilizacji i wiary.

Artykuł pochodzi z portalu Eastbook.eu, współorganizatora Personal Democary Forum Poland and CEE, które odbędzie się 13-14 marca w Warszawie.

Zapraszamy na panel poświęcony Ukrainie, w najbliższy czwartek, 13 marca od 10.30 – 11.30 do Centrum Nauki Kopernik w Warszawie. Szczegółowy program Personal Democracy Forum Poland and CEE 2014 znajduje się na stronie wydarzenia